Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Promic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Promic. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 lutego 2012

Top modelka - Richard Green

Podążaj za sławą!

Fotograf Jacob rezygnuje z dalszego kontraktu z "Vogue". Kontraktu o równowartości 4 milionów złotych. Co było tego przyczyną? Kobieta. Sara nigdy nie tolerowała pracy Jacoba. Uważała, że fotografowanie kobiet to niemalże pornografia, dlatego kazała ukochanemu wybrać: ona, lub zdjęcia. Mężczyzna nie chcąc stracić miłości swojego życia, zrezygnował z pasji, jednak po pewnym czasie zaczął za tym tęsknić. Dostrzegł, że w jego zawodzie nie chodziło tylko o pieniądze, lecz także o satysfakcję z robienia zdjęć. Jednak gdy powiedział o tym Sarze, ta wpadła w złość i nie chciała o tym rozmawiać. Mimo to ostatni raz, zgodziła się, żeby sfotografował.. ją, jako przedstawicielkę marki "Chanel". Czy Jacob zrezygnował ze swojej kariery i radości jaką przynosiła mu fotografia?

Okna Cykl Prozy wydawany przez Wydanwictwo Promic jest znany jako wzruszający, odkrywający ludzkie prawdy, piękno i zło świata. Zabiegiem jest dojście do najbardziej skrywanych uczuć czytelnika, poruszenie go. Pierwsza książka czytana przeze mnie z tego cyklu to była "Maria" Worma, która nie przypadła mi do gustu. Jak było z "Top modelką"?

Zacznę od głównego tematu, który występował, lub powinien występować w powieści. Modeling. Tytuł książki to "Top modelka w sidłach kariery",  jakże jest mylący. Byłam pewna, że dostanę do rąk historię o świecie mody, modelek które dramatycznie się odchudzają, o  ludziach, którzy 'pływają' w pieniądzach. Otrzymałam jednak coś innego. Inne nie znaczy gorsze. Poznałam świat fotografii, więc czegoś co ma ma z modelingiem wiele wspólnego.. Główny bohater był nie tylko fotografem, lecz również artystą, wyjawił mi, że jego prace to sztuka, a nie zwykłe zdjęcia.

Na większą część fabuły składa się wspomniane przeze mnie fotografowanie. Występuje również wiele fragmentów z życia prywatnego bohatera, dzieje jego rodziny, problemy z ukochaną. "Top modelka" ma na celu ukazanie prawdziwych wartości ludzi, co powinni robić, z czego zrezygnować. Pokazuje nam, że pomimo wielu błędów można wybaczyć, wystarczy tylko kochać. Miłość to motyw przewodni powieści. Tego uczucia nie da się zdefiniować, jednak pokazuje jak wielką ma siłę. Miłość Jacoba do ukochanej, do fotografii, kariery, po jakimś czasie do rodziny i w wielkim stopniu do Boga.
Fabuła jest rozbudowana, wrzuca nas w świat jaki znamy tylko z mediów. Świat przedstawiony w powieści to pomieszania reali z fikcją. Pomysł nie jest oryginalny. O świecie modelek czy fotografów można przeczytać i obejrzeć wiele, jednak w powieści Richarda Greena jest takie światełko. Coś lepszego niż gazeta i film.

Bohaterów poznajemy wielu. Począwszy od ludzi dobrych, po tych, którym zależy tylko na seksie i pieniądzach. Pisarz niektórych opisał dość kontrowersyjnie, próbował zwrócić na nich większą uwagę, na to jak odmiennie zachowują się sławni, a jak zwykli ludzie. Z bohaterami "Top modelki" nie utożsamiłam się i jakoś specjalnie ich nie wspominam, jednak mogę napisać, że są barwni i ciekawi. Nie polubiłyśmy się z Sarą. ponieważ jest całkowicie inna niż ja i nie rozumiałam jej decyzji. Zastanawiałam się jak można niszczyć człowiekowi, którego się kocha jego marzenia, ambicje, plany..
Jacob za to nie potrafił walczyć o swoje. Nie powinien zgadzać się na warunek Sary: ja albo kariera.
Do niemalże wszystkich bohaterów mam jakieś ale.. co świadczy o tym, że byli przedstawieni jak zwykli ludzie, czyli posiadali i zalety i wady. Uważam to za plus.

Teraz przejdę do opisania zabiegu jaki zastosował autor w książce. Najczęściej spotykam sie w powieściach z narracją pierwszoosobową, lub trzecioosobową. W "Top modelce" spotkałam się za to z nimi obiema. Było to dla mnie dziwne, ponieważ nie często czytam książki z naprzemiennymi narracjami. Nie było to najgorsze, jednak zdecydowanie lepiej czyta się lekturę z jednej perspektywy. Richard Green chciał nas zblizyć do postaci głównego bohatera, zabieg ten nie do końca mu się udał. Język jest prosty i przyjemny. Nie wiem czy to przez dobre tłumaczenie, czy kunszt pisarski autora, ale książkę czytało mi się na tyle przyjemnie, że nie zauważyłam żadnych nieścisłości.


Jeżeli chodzi o wydanie, to kolejna śliczna okładka znajduje się na mojej półce i to nie tylko ładna ale również bardzo wygodna. Mogę czytać nie obawiając się żadnych rys. Czcionka jest zwykła, duże odstępy między wyrazami, co wpływa na korzyść powieści. Wydanie lektury jest bardzo dobre.

Czytałam książkę Meg Cabot "Top modelka" i muszę przyznać, że oczekiwałam czegoś podobego. Cabot zachwyciła mnie swoim humorem i lekkością w pisaniu, za to Green ujął mnie ciekawą historią z morałem. Mimo to, trylogia Meg jest zdecydowanie bardziej w moim stylu (chociaż nie ma w niej nic ambitnego).

Polecam wszystkim, którzy szukają książki z morałem, historii o nowym spojrzeniu na świat, ale również wam wszystkim, ponieważ "Top modelka" jest dobrą lekturą. Nie zachwyca, nie jest genialna, jednak na tyle wciągająca, że warto przeczytać.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu




____________________________________________
Musiałam edytować, bo bym niemal zapomniała.
Miłego Dnia Pączka, wielu, wielu pączusiów i smacznego!!
A to te wirtualne ode mnie dla was, ja powoli pobijam rekord. :D

środa, 28 grudnia 2011

Carol opowieść wigilijna - Bob Hartman

"  Dobry uczynek - zawsze nagrodzony "

"Jack O'Malley, typowy "biały kołnierzyk" z portfelem wypchanym kartami kredytowymi, nie znosi zakupów. Nie znosi śniegu. Nie znosi nawet Świąt Bożego Narodzenia. Dzień, w którym to wszystko zbiega się w czasie, nie może budzić w nim entuzjazmu. Kiedy więc w księgarnianej kafejce Jack próbuje kupić kawę, by nieco się odprężyć, przypadkiem wpada na młodą kobietę. Piękną i... tajemniczą. I wówczas całe jego życie - to, kim był, kim jest i kim być może - ukazuje mu się niczym czarno-biały film, w którym los powierza mu najważniejszą z ról..."

Zastanawialiście się kiedyś nad swoimi uczynkami? Czy nie moglibyście pomoc, tym którzy tego potrzebują? Czy pomagaliście? A może jesteście egoistami i wolicie wydać 'parę złotych na kawę przed pracą niż wspomóc biednych ludzi'?

Jack O'Malley 50-letni mężczyzna w dniu, w którym przychodzi do kawiarni by w spokoju wypić latte, spotyka na swojej drodze piękną, młodą kobietę, która.. wylewa na niego swoją kawę.
Carol jednak nie jest zwyczajna. Podczas gdy oboje słuchają piosenki, której kobieta szukała, ta zabiera głównego bohatera w jakieś miejsce, w przeszłość. Robi to bo ma nadnaturalne moce? Nie wiadomo.
Oszołomiony Jack rozpoznaje, że jest w sali lekcyjnej dawnego gimnazjum. Okazuje się, że to wydarzenie sprzed paru lat, gdy to on miał tam lekcje, on i jego była ukochana, Allie. Do Jacka powracają wspomnienia, jednak dalej nie rozumie sytuacji w jakiej się znalazł.

Dałam się zaskoczyć już po pierwszym rozdziale. Akcja nagle skoczyła i Jack znalazł się w przeszłości. Czytając początek byłam pewna, że cała historia będzie opierała się na próbie 50-latka, w zdobyciu 32-letniej kobiety. Na szczęście nie dostałam żadnego 'taniego' romansidła. Chociaż akcja nie jest specjalnie zaskakująca, w końcu to nie żaden thriller, tylko zwykła obyczajówka, z elementami fantastyki, to czasami momenty bywają bardzo ciekawe.

Carol to przede wszystkim niezwykle zabawna historia. Mimo, że częściowo opowieść jest oparta na pomocy ubogim, to przez większość książki uśmiechałam się do liter.

" - To Narnia - rzucił od niechcenia Jack. - Charakter tego dziwacznego marzenia, w które mnie wciągnęłaś, każe mi sądzić, że jesteśmy w Narnii. - Pomachał lwu. - Cześć, Aslan! Miło Cię poznać! "

Co prawda fragment ten może być mylący, dla kogoś kto książki jeszcze nie czytał,  za to ja czytając go, śmiałam się niesamowicie. Bardzo podobało mi się, że mimo swojej pięćdziesiątki na karku, Jack potrafił zaskoczyć zabawnymi odpowiedziami. Jego przekomarzania z Carol, również były ciekawe i wywoływały uśmiech na twarzy czytelnika. Żaden fragment nie był ciągnięty na siłę.

Z tyłu okładki pisze, że jest to "Współczesna wersja Opowieści Wigilijnej Dickensa", jednak dla mnie jest ona lepsza, właśnie przez ten humor. Jak Dickensa musiałam czytać do szkoły, tak tą książkę czytałam z własnej ciekawości i mimo, że historia jest bardzo krótka (zaledwie 100 stron) i przeczytałam ją po pół godzinie, to jest to dla mnie miło spędzony czas.
Carol nie jest napisana na tej samej zasadzie co pierwowzór i choć bohater cały czas twierdzi, że 'wpadł' jak Scrooge, to obie historie diametralnie się od siebie różnią. Chociaż podobieństwa są, małe ale są.

Bohaterów jakich zaprezentował nam autor jest niezbyt wielu, przynajmniej tych kluczowych, jednak pasują oni do historii i dobrze się z nią komponują, a sami nie są nudni i bez wyrazu.
Carol kobieta, która myśli, ze w końcu zmieni egoistycznego Jacka.
Jack, nie rozumiejący jej poczynań i jego ukochana Allie, której jest naprawdę niewiele. Występuje w paru fragmentach jako istota bardzo dobra i pomagająca, pod koniec poznajemy również co kiedyś spotkało ją.
Jest tez mała biedna dziewczynka, Amina i opowieść o lwie, wyjątkowym drzewie i żółwiu.

Chciałabym także wspomnieć, że jak książka się skończyła to zrobiłam wielkie oczy i powiedziałam "hallo"?! Oczekiwałam wyjaśnienia i dalszego sprawozdania z życia Jacka i chociaż wszystko właściwie wyjaśnione zostało to oczekiwałam więcej. Taki mały kaprys.

Z Bobem Hartmanem spotkałam się pierwszy raz i spodobał mi się jego styl, zabawne dialogi, ciekawa akcja i dobrze skonstruowane postacie. Zauważyłam również, że nie jest to pierwsza powieść napisana przez angielskiego autora i jeżeli będę miała możliwość to zapoznam się z jego innymi utworami. Znalazłam również informacje, że autor "Carol" bardzo lubi pomagać ludziom i biednym, więc myślę, że to stąd pomysł na taką historię.

Nie było mi łatwo znaleźć jakiegoś minusa powieści, jednak znalazłam!
Jest ona BARDZO KRÓTKA i chociaż wszystko co autor chciał nam przekazać, jest, jednak pewne wątki można by rozwinąć i zrobić z tego porządną książkę.

Serdecznie polecam, dla poprawy humoru, dla rozluźnienia, jak i po świąteczną przygodę.

Co kojarzy mi się z tą książką?
Oczywiście można się było spodziewać, że "Opowieść Wigilijna" Dickensa.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu

wtorek, 20 grudnia 2011

Maria - Heinz-Lothar Worm

Droga do.. Nieba?

Co byście zrobili gdybyście byli zakochani, spłodzili dziecko, a nagle okazałoby się że wasz/a ukochany/ukochana to wasze rodzeństwo? Do czego bylibyście zdolni w imię miłości?
Maria właśnie odpowiada na te pytania.

Maria i Karol szczęśliwie zakochani, mimo zakazu ojca dziewczyny postanawiają począć dziecko. Gdy ojciec Marii się o tym dowiaduje postanawia wyznać im prawdę. Spał kiedyś z matką Karola, a młodzi są rodzeństwem.
Zakochani wiedząc, że w wiosce ich dziecko nie będzie miało łatwego życia postanawiają wyjechać, wypłynąć do Ameryki i tam żyć ze sobą, wziąć ślub i wychować niemowlę. Oczywiście nikomu nie mówią, że wypływają razem, cała wioska żegna Marię myśląc, że chce ona sama w Ameryce ułożyć sobie życie z nowym mężczyzną.
Na drodze do szczęścia napotykają wiele przeszkód, nic nie łatwe, ich życie ze świadomością pokrewieństwa z dnia na dzień jest coraz gorsze. Mimo jak wielka miłość ich łączy, nie umieją przezwyciężyć wszystkich przeciwności losu.

Jeżeli chodzi o akcje, to nie podobało mi się, wyznanie, że Maria i Karol są rodzeństwem. Myślałam, że to opis wydawcy za wiele mówi czytelnikowi, jednak najciekawszy fragment zamieszczony jest już na pierwszej stronie!! Już na samiutkim początku, dowiadujemy się, że zakochani są spokrewnieni. Nie podoba mi się to, ponieważ ten wątek można by dobrze rozwinąć.

Bohaterowie to Maria, Karol jak i paleta innych ciekawych bądź mniej ciekawszych osób. Jeżeli chodzi o bohaterów również czuję się zawiedziona. Bo komu udało się w swoim życiu spotkać same miłe/ pomocne/ uprzejme osoby?!
A w Marii tylko takie występują, chociaż jest jeden 'czarny' charakter, który jakoś specjalnie swoim złem mnie nie przekonał.
Książka opowiada o wierze w Boga, to prawda, jednak mimo to wszyscy nie spotykamy tylko dobrych ludzi.

Przez większość, historia była napisana cięzkim do przetrawienia dla mnie językiem, jednak pod koniec zaczęło się dziać dużo ciekawych rzeczy i byłam bardzo zainteresowana. W opisie występuje, że historia jest wzruszajaca i jak przez całośc wzruszenia nie czułam, to pod koniec naprawdę mi się podobało, aż tu nagle SAM KONIEC. Czyli całe rozwiązanie akcji. Jest to dla mnie obrzydliwie nudne i najbardziej przewidywalne zakończenie. Zdecydowanie wolałam wielki tragizm parę stron wcześniej niż sam finał. Najchętniej te kilka stron wyciełabym i zostawiła opowieść bez nich.

Jak już wspominałam język nie był do końca trafiony jeżeli chodzi o mój gust, jednak w tych ostatnich fragmentach wystąpił przepiękny fragment, który zdobył moje serce.

"- On jest tym mężczyzną, jakiego zawsze pragnęłam. O takim ojcu dla moich dzieci marzyłam, kiedy jeszcze bawiłam się moją lalką."

Zawarte w nim jest wiele emocji i gdyby nie koniec, to pewnie bym się po nim wzruszyła, a tak to na Marii nie płakałam w ogóle.

Opisałam same minusy historii, ale Maria ma również swoje plusy. Po pierwsze sam pomysł na historię jest genialny, po kolejne powieść skończyłam bardzo szybko, bo dwa dni w ostatnim czasie to mój rekord. I nie ważne, że książka jest cienka, jest po prostu przemiłą historyjką. Nie zaliczam jej do poważniejszej literatury jednak, Maria, skupiona w dużej mierze na wierze, jest bardzo przyjemną lekturą, przy której nie żałuję spędzonego, choć krótkiego, czasu.
Polecam osobom, które  chciałyby miło spędzić kilka godzin w niezobowiązującej lekturze.



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu