Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 stycznia 2012

Grzesznik - Tess Gerritsen

"Czy to grzech pożądać księdza?"*

"W opactwie Graystones ofiarą wyjątkowo brutalnej napaści padają dwie zakonnice - jedna ginie, druga w stanie śpiączki trafia do szpitala. Autopsja wykazuje, że zamordowana zakonnica była w ciąży. W opuszczonym budynku dawnej restauracji policja znajduje straszliwie okaleczone zwłoki kobiety. W indyjskiej wiosce dochodzi do masakry - zostają zamordowani wszyscy mieszkańcy. Co łączy te zbrodnie, popełnione w odległych od siebie miejscach? Próbują to ustalić detektyw Jane Rizzoli i doktor Maura Isles. Kluczem do ponurej zagadki są wydarzenia sprzed lat w indyjskiej osadzie dla trędowatych..."

Czym jest dla nas wiara? Którzy z nas tak naprawdę wierzą, a którzy zachowują pozory? I czy nasze grzechy, rzeczywiście są sądzone?

Śledztwo w sprawie zabójstwa młodej zakonnicy Camille i poważnie rannej Ursuli prowadzą doktor Maura Isles, nazywana przez swoich współpracowników "Królową zmarłych" i zawsze opanowana detektyw Jane Rizzoli.
Podczas rekonesansu kobiety są przerażone dokonanej zbrodni, lecz mimo to  Pani Doktor zauważa, że  Rizzoli cały czas jest blada. Maura myśli, że to z powodu zimna, ale gdy podczas badania zwłok, detektyw mdleje, doktor Isles już wie. Jane jest w ciąży. I choć namawia ją by ta powiedziała o tym ojcu dziecka, kobieta jest zbyt dumna by to zrobić. Maura również ma swoje kłopoty sercowe. Po trzech latach odzywa się do niej jej były mąż. Zdradził ją, mimo to, ona dalej coś do niego czuje.
Pomijając kłopoty miłosne i zabójstwo w klasztorze dochodzi również do mordu na kobiecie, której tożsamości nie udaje się im ustalić. Kobieta jest czarna, ale jej twarz została obdarta ze skóry, a w miejscu dłoni i stóp wiszą kilkuty. Kolejnym być może powiązanym morderstwem jest śmierć biznesmena. Jednak ani kobiety, ani policja nie wiedzą co łączy trzy sprawy.

"Robimy pewne rzeczy zawsze, w taki sam sposób, bez względu na to, czy jest nam z tym dobrze, czy nie."*

Zacznę od tego, że mam zaległości w czytaniu i zdecydowanie Grzesznika nie powinnam teraz brać, jednak czytając bardzo nudną książkę, pomyślałam, że 'z dołka' wyprowadzić mnie może tylko Tess i wcale się nie myliłam.
Wyjątkowo zacznę od końca, czyli styl pisarki.
"Grzesznik" nie jest pierwszą czytaną przeze mnie książką od Gerritsen i chyba dlatego miałam do niego takie zaufanie.
Autorka jest niezaprzeczalnie mistrzynią swojego gatunku. Coś do mnie do niej przyciąga to nie tylko tematyka, ale szczególnie styl jej pisania. Jest lekki, ale poważny. Zabawny, ale nie śmieszny i przede wszytkim bardzo piękny.
Chociaż Tess opisuje wiele obrzydliwych rzeczy, nawiązuje do tematów na które nigdy bym nie spojrzała to niektóre cytaty wyjęte z tekstu potrafią zachwycić. Wszystkie pochwały zamieszczone na okładkach i pisane przez przez Wydawnictwa to szczera prawda.

"Wszyscy staramy się zachować równowagę, pomyślała Maura. Walczymy z pokusą jak z grawitacją. A gdy w końcu upadamy, jesteśmy zawsze tacy zaskoczeni."*

Historia w książce to seria wydarzeń. Zaczynając brutalnym morderstwem, kontynuując na rozterkach miłosnych, kończąc na niespodziewanych zwrotach akcji. Każde kolejne zdanie wzbudzało we mnie inne emocje. Raz był to smutek, raz obrzydzenie, kolejne to radość i strach. I chociaż zdarzyło mi się to po raz pierwszy na ksiązce Gerritsen, był fragment na którym się wzruszyłam.

"Nie, nie mówiła mu tego. Dusiła to w sobie, tak jak inne emocje; gniew, urazę, rozpacz, wszystko co wywoływało chaos, którego nie mogła znieść."*

Dwie główne bohaterki Maura i Jane to bardzo odważne kobiety. Mają swoje słabości, jednak wmawiają sobie, że muszę być silne.
Isles - zdradzona przez męża, bez przyjaciół, rodziny, pani antropolog. Cały czas przebywa tylko ze zmarłymi, o czym sama wspomina. Próbuje być silna i nie dać się wmanipulować w związek z Victorem, byłym mężem. Lecz pożądanie, dawne uczucia nie pozwalają jej zapomnieć. Na dodatek musi sie skupić na śledztwie i jak pewne oszustwa z nim związane wychodzą na jaw, jest jej ciężko.

"Wchodził w nią tak głęboko, że czuła się gwałcona jak dziwka. I sprawiało jej to przyjemność."*

Rizzoli - były partner zawodowy jest ojcem jej dziecka. Ona jednak jest zbyt dumna by go o tym poinformować, sama z resztą nie chce urodzić. Boi się macierzyństwa, również tego że kolejny raz może zostać zraniona. W pracy musi być silna i wie, że nie może pokazać po sobie swoich słabości.

"Wszyscy boimy się ludzi, którzy mogą nas zranić."*

Opisane relacje międzyludzkie nie są fałszywe, wymyślone czy nielogiczne. Wszystko to co było w książce może zdarzyć się w życiu każdego z nas. Wszystkie pragnienia są również pragnieniami, które my odczuwamy. W książce nie ma cienia fantastyki, co jest jej wielkim plusem. Historia jest wiarygodna, na co składa się wiele emocji, które po pewnym czasie w nas wybuchają.

Jestem zagorzałą fanką wszelkiego rodzaju książek o miłości, więc niektórych mogłoby zdziwić, że thrillery medyczne zdobyły moje serce, jednak wiedza jaką posiada pisarka, jej talent i kunszt sprawiają, że od czytanej książki nie idzie się oderwać.

"Chrzęst kostek lodu przypominał odgłos potrząsanych w kubku kości do gry. Wszystko jest hazardem, a zwłaszcza miłość. Ostatnim razem przegrałam, pomyślała."*

Chciałabym także zaznaczyć, że największym zaskoczeniem dla mnie był finał. Nie cały, jednak pewien fragment, który wyobrażałam sobie całkiem inaczej. Niemalże byłam zła, że skończyło się to nie po mojej myśli, lecz tak naprawdę zaskoczenie pozostawia jeszcze milsze wspomnienia po lekturze.

Szczerze polecam nie tylko "Grzesznika", ale całą twórczość Tess Gerritsen, wszystkim fanom thrillerów i medycznych i zwykłych. Myślę, jednak że tym czytelnikom, którym ten gatunek jest obcy, "Grzesznik" spodoba się ze względu na poruszenie wielu tematów.

"Miłość wymaga czasem podejmowania ryzyka. To kwestia wiary. Uwierzenia w coś, czego nie można zobaczyć ani dotknąć. Musimy zdobyć się na skok."*


* wszystkie cytaty pochodzą z książki pt.: "Grzesznik" - Tess Gerritsen

czwartek, 15 grudnia 2011

W zbawiennej próżni - Ronlyn Domingue



"- Istnieje różnica między kompromisem a kompromisowością. Pierwsze dopuszcza negocjacje. Drugie podważa naszą tożsamość."

Dwie powiązane ze sobą historie miłosne o uczuciu silniejszym od śmierci, opowiedziane z perspektywy ducha. W klimacie słynnej Nostalgii anioła Alice Sebold. Nowy Orlean, lata 20. Młoda, pełna radości życia kobieta, Raziela Nolan, przeżywa właśnie swoją pierwszą, wielką miłość. O krok od szczęścia, w dniu, w którym ma przyjąć oświadczyny ukochanego, ginie niespodziewanie w tragicznym wypadku. Śmierć nie jest jednak końcem jej drogi - zakochana dziewczyna trafia do świata "pomiędzy". Jej duch błąka się w zawieszeniu, snując opowieść o niespełnionej miłości. Zaprzyjaźnia się z innymi osobami, które znalazły się w podobnej sytuacji, ale nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. Mijają dziesięciolecia. Raziela próbuje wyśledzić późniejsze losy ukochanego, i choć stara się nie manifestować swojej obecności, jej poczucie humoru i temperament powodują, że mimowolnie ingeruje w życie śmiertelników. Przypadkiem trafia do domu młodej pary - Amy i Scotta. W ich związku dostrzega echo własnych przeżyć. Towarzysząc im, ujawnia dawno skrywane sekrety...

Próbuję zadać właściwe pytanie, powiązane z książką, ale nie potrafię.

Byłam pewna, że historia rozpocznie się przed śmiercią Razieli, ewentualnie w jej trakcie, ona jednak rozpoczyna się kilkadziesiąt lat później. Raziela Nolan jest pomiędzy, w świecie do którego przybywają duchy zmarłych by odpokutować winy, a gdy są gotowe odchodzą 'tam'. Ona jednak błąka się tam już bardzo długo, a wszystko przez nieszczęśliwą miłość.
W dniu, w którym chciała oznajmić ukochanemu, że za niego wyjdzie, tonie w basenie.
Kilkadziesiąt lat później, dalej nieszczęśliwa obserwuje pewną parę, Amy i Scotta, poznaje ich życie i 'wtapia' się w ich otoczenie.
Okazuje się, że Amy i Scott mają wiele wspólnego z Razielą, spotykają się z jej przyjaciółką i dzięki temu, dowiadujemy się bardzo dużo, o głównej bohaterce.
Tak naprawdę wszystko zaczyna się, gdy Amy dostaje od przyjaciółki kasetę z nagraniem, na którym była z dawną miłością. W jej związek ze Scottem wkrada się nieporozumienie, próbują nad tym pracować, lecz jej wspomnienia nie pozwalają na to.

Oczywiście to nie tylko opowieść o tym jaka to Razi jest nieszczęśliwa w Świecie pomiędzy, o życiu pewnej pary, ale również wspomnienia z życia naszej bohaterki.
Poznajemy jej pierwsze spotkanie z ukochanym, jej śmierć, jej pogrzeb. Jest również bardzo piękny fragment, opowiadający o tym jak była małą dziewczynką i bawiła się z rodziną. Strasznie mną wstrząsnął, bo pomyślałam wtedy, jaka stratę musiała poczuć również jej rodzina, nie tylko ukochany, przyjaciółka, ale własnie rodzina!

Bardzo dobrym pomysłem, jest życie Razieli, po śmierci. W pomiędzy staje się nauczycielką, naucza zbłąkane dusze, jak się zachowywać, czego nie mogą robić, by nie sprawiać sobie bólu, zaprzyjaźnia się z nimi i wskazuje im dalszą drogę.

"Przedtem, kiedy mieliście uszy cielesne, słyszeliście jedynie w określonym pasmie częstotliwości - mówi do swoich uczniów Raziela. - Ciało niosło pewne ograniczenia. Teraz zmieniły się zasady. Bez trudu potraficie wyłowić pojedyncze dźwięki lub rozmowy w hałaśliwych miejscach. Wychwycicie również dźwięki w całkowitej dla was, do niedawna, ciszy albo z odległości, z której przedtem nic nie słyszeliście. Rozpoznacie subtelne niuanse w głosach ludzi. W obecnym stanie łatwiej zrozumieć sens bądź intencję ludzkich wypowiedzi."

Sama miłość, która jest motywem przewodnim książki, to według mnie wątek idealnie dopracowany. Duchy błąkające się w pomiędzy nie mogą przebywać wśród swojej rodziny, więc Raziela trzyma się bardzo długo od swojego ukochanego, jednak po pewnym, czasie wszczyna poszukiwania by dowiedzieć się czy dalej żyje, co się z nim działo w późniejszym życiu, niestety wszystkiego dowiadujemy się na końcu. Chociaż właściwie to dobrze. Historia nie jest napisana 'na odwal', wszystko jest dogłębnie wytłumaczone, czytelnik wie tyle, co bohaterka, więc poznając prawdę o niektórych sprawach, dowiaduje się nie tylko ona, ale również my. Nie potrafię wyobrazić sobie lepiej opisanej miłości.

"Skąd mogłam wiedzieć, gdy po raz pierwszy wprowadziłam cię w siebie, że twoje ciało jest jak welon i że chciałabym, aby opadł, bo pod spodem poczuję czysty żywioł, który obejmuje mnie w zamian?"

Jest również pewien cytat, który pojawia się przy rozmowie Razi, ze swoim uczniem, dobrym przyjacielem.
Jest on bardzo piękny.

"Di questo cuore non puoi comprendere tutto l'amore." Z Włoskiego "Nie ogarniasz swym sercem całej mej miłości do Ciebie."

Styl autorki jest niesamowity, potrafi wszystko opisać, w bardzo wyrafinowany sposób, lecz trzeba się skupić i nie spieszyć czytając tą powieść.
Idealna na jesienno-zimowy wieczór.

Jeszcze sprawa okładki. Gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy, byłam z siostrą w bibliotece, powiedziałam jej wtedy, że wygląda 'jak tani erotyk', dopiero teraz rozumiem jej piękno.

Co czułam po przeczytaniu W zbawiennej próżni?
Przede wszystkim smutek, nawet pisząc tę recenzję się wzruszyłam, wspominając uczucie łączące Razi z ukochanym, z rodziną, przyjaciółką.
Melancholia, pewien spokój. I mimo, że skończyłam czytać, cały czas zadaję sobie pytanie ' a co by było gdyby'.

Uwielbiam książki o nieszczęśliwej miłości i od dawna szukałam takiej co mnie zachwyci, taką książką właśnie jest W zbawiennej próżni.
Miałam wielki problem z napisaniem czegokolwiek na temat tej historii, ponieważ w głowie mam mętlik, chciałabym wam przekazać jak najwięcej, ale nie potrafię zrobić tego tak, byście zrozumieli co czuję.

Przeszukałam chyba cały internet, próbując dowiedzieć się czy Ronlyn Domingue napisała jeszcze jakąś wspaniałą książkę, niestety  ZUPEŁNIE NIC nie znalazłam. Jeżeli cokolwiek się dowiecie, bardzo proszę o informacje.

Jest to moja ulubiona książka!! Więc zdecydowanie polecam, jednak nie każdemu przypadnie do gustu. Myślę, że osobom, które nie lubią książek o wielkiej, niespełnionej miłości, osobom, które nie lubią się wzruszać (czytaj:płakać jak bóbr) przy jakichkolwiek historiach, tej książki nie radzę czytać, jednak wszystkim innym, oczywiście, że tak!
Jestem totalnie zakochana W zbawiennej próżni!

Co kojarzy mi się z tą książką?
W głowie mam zupełną pustkę, po prostu zawsze jak o niej pomyślę, przypominam sobie jak piękną historię dostałam w ręce i chociaż wypożyczyłam ją z biblioteki, kupię na pewno!